Nowy tatuaż to jak świeża miłość – początkowo boli, potem trzeba o niego dbać, a na końcu zostaje na zawsze. Ale zanim staniesz się dumnym właścicielem dzieła sztuki na własnej skórze, musisz przejść przez trudny okres rekonwalescencji. Odpowiednia pielęgnacja świeżego tatuażu to klucz do sukcesu, a pytanie czym smarować tatuaż? pojawia się niemal od razu po zejściu z fotela tatuatora. Rozwiejemy dziś wszystkie wątpliwości i wytłumaczymy, dlaczego wazelina z lat 90. to niekoniecznie najlepszy wybór.

Czy pierwszy raz boli najbardziej?

O ile pierwsze iglaste ukłucie potrafi wycisnąć łzę z najtwardszego drwala, to równie bolesne może być źle dobrane „aftercare”. Skóra po tatuowaniu jest jak po ostrej imprezie – odwodniona, zaczerwieniona i prosząca o litość. Niezależnie od tego, czy zdecydowałeś się na minimalistycznego kotka za uchem, czy cały rękaw w stylu japońskim – powinieneś zapewnić swojemu naskórkowi solidną dawkę nawilżenia i regeneracji. Odpowiednie smarowanie tatuażu to nie tylko kwestia estetyki, ale też zdrowia.

Maści, kremy i inne czarodziejskie mikstury

Zatem czym smarować tatuaż, by nie wyglądał po tygodniu jak mapa skarbów z filmu o piratach? Odpowiedź brzmi: produktami stworzonemi do tego celu. Najlepsze maści i kremy na świeży tatuaż to takie, które nie zawierają alkoholu, sztucznych barwników i zapachów – to nie perfumeria, tylko rana, która się goi.

Wśród najbardziej polecanych produktów królują:

  • Bepanthen – klasyk nad klasykami. Żaden zestaw tatuatora nie jest kompletny bez tej magicznej tubki. Zawiera pantenol, czyli witaminę B5, która działa jak balsam dla zmęczonej skóry.
  • EasyTattoo – krem stworzony specjalnie z myślą o świeżych tatuażach. Świetnie się wchłania, nie brudzi ubrań (co doceni każdy właściciel białych koszulek) i ma właściwości antybakteryjne.
  • Panthenol pianka – tak, można też w piance. Lekka jak chmurka i daje ciekawe uczucie chłodzenia – idealna na większe tatuaże, przy których smarowanie przypomina detaliczną robotę budowlaną.

Co omijać szerokim łukiem?

Zostawmy babcine metody i mit o cudownej mocy wazeliny. W rzeczywistości działa ona jak folia spożywcza – może dać chwilową ulgę, ale jednocześnie zatyka pory i opóźnia gojenie. Również kremy zapachowe, balsamy z drobinkami i inne „upiększacze” nie nadają się do kontaktu z tatuażem w stanie surowym.

Unikaj tez cudownych maści „dla niemowląt”, które niekoniecznie były testowane na dorosłych z dziarą na przedramieniu. Pamiętaj, że czym smarować tatuaż, to decyzja, która wpłynie na jego wygląd za kilka lat. Znaczy – albo będziesz wyglądać jak bohater Street Artu, albo jakbyś wygrał konkurs na najciekawsze wyblakłe plamy.

Jak często smarować i ile?

Tu zasada jest prosta – mniej znaczy więcej, ale częściej znaczy lepiej. Nie chodzi o to, żeby nasączyć tatuaż jak gąbkę w sosie barbecue. Nakładaj cienką warstwę kremu 3–4 razy dziennie, delikatnie wcierając czystymi rękoma. Nie drap, nie zdrapuj strupków i nie testuj, co się stanie, jeśli nie posmarujesz przez dwa dni – to nie eksperyment naukowy.

Po około dwóch tygodniach możesz przejść na lżejszy balsam do skóry wrażliwej, ale wciąż unikaj długich kąpieli, promieniowania UV i sportów ekstremalnych typu skok do jeziora „na bombę”.

Choć temat może wydawać się trywialny, decyzja o tym, czym smarować tatuaż, ma fundamentalne znaczenie dla jego trwałości i wyglądu. Dobry krem to inwestycja w żywe kolory, brak infekcji i zero żalu po latach. W końcu tatuaż to sztuka na wieki – nie chcesz przecież, żeby za 10 lat wyglądał jak mem z internetu. Dbaj, smaruj z głową i nie żałuj dobrej maści – Twoja skóra Ci za to podziękuje.

Przeczytaj więcej na:https://mencave.pl/czym-smarowac-tatuaz-sprawdzone-produkty-na-gojenie/