Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że zamiast wysłać ważnego maila do szefa, odpłynęłaś myślami w stronę alternatywnego wszechświata, gdzie jesteś międzygalaktyczną księżniczką negocjującą pokój między zwaśnionymi rasami smoków i ludzi-kaktusów? Brzmi jak całkiem przyjemna ucieczka? Owszem. Ale co, jeśli te fantazje przestają być niewinną odskocznią od rzeczywistości, a zaczynają powoli przejmować kontrolę nad Twoim życiem? Witaj w świecie maladaptive daydreaming – zjawiska, które brzmi jak tytuł science fiction, ale dla wielu ludzi to chleb powszedni i… poważne utrapienie.
Maladaptive daydreaming – co to właściwie jest?
Maladaptive daydreaming, czyli w wolnym tłumaczeniu nieprzystosowawcze marzenia na jawie, to zaburzenie polegające na kompulsywnym i nadmiernym fantazjowaniu. Osoby cierpiące na tę przypadłość potrafią spędzać długie godziny na marzeniach o nierealnych sytuacjach, często bardziej barwnych i wciągających niż Netflix i HBO razem wzięte. Problem w tym, że to fantazjowanie nie jest już formą kreatywnej rozrywki – staje się ucieczką od rzeczywistości, która utrudnia normalne funkcjonowanie w pracy, szkole, a nawet w relacjach międzyludzkich.
Marzyciel z objawami – jak go rozpoznać?
Mamy dobre wieści: rozpoznanie maladaptive daydreaming nie wymaga magicznej kuli ani testu z Hogwartu. Typowe objawy to między innymi:
- długo trwające, szczegółowe fantazje z bohaterami i fabułą godną filmowego scenariusza,
- trudności z koncentracją w rzeczywistym świecie,
- przymus wracania do marzeń mimo woli,
- ruchy automatyczne, np. chodzenie w kółko podczas fantazjowania,
- poczucie winy lub frustracji związane z brakiem kontroli nad tym stanem.
Brzmi znajomo? Nie martw się – nie jesteś jedyna. Badania szacują, że maladaptive daydreaming dotyka około 2–4% populacji, chociaż liczba może być większa, bo kto by chętnie przyznawał się, że spóźnił się na spotkanie, bo właśnie ratował świat w astralnym wymiarze?
W krainie przyczyn – skąd się to bierze?
Kilka czynników może przyczyniać się do rozwoju maladaptive daydreaming, a żaden z nich nie wiąże się z potajemnym używaniem różdżki. Często problem rozpoczyna się w dzieciństwie, jako mechanizm radzenia sobie z traumą, stresem lub samotnością. Może być także powiązany z innymi zaburzeniami psychicznymi, takimi jak ADHD, depresja czy zaburzenia lękowe.
Innymi słowy – maladaptive daydreaming to nie kaprys leniwego umysłu, tylko złożony proces psychiczny. Czasem to forma ucieczki, innym razem sposób na regulację emocji. Niestety – niezależnie od genezy – efektem końcowym bywa realne poczucie oderwania od życia, które rozgrywa się tu i teraz, a nie w fikcyjnych krainach rządzonych przez gadające psy detektywów.
Jak wrócić na ziemię? Skuteczne metody leczenia
Choć maladaptive daydreaming może brzmieć jak zaproszenie do wewnętrznego Disneylandu, warto upewnić się, czy czasem nie staje się to pułapką. Pytanie brzmi: jak z niej wyjść?
Na początek warto udać się do psychologa lub psychiatry. Choć maladaptive daydreaming nie jest jeszcze oficjalnie uznane za jednostkę chorobową w klasyfikacjach diagnostycznych (jak DSM-5 czy ICD-11), specjaliści coraz częściej ją identyfikują i potrafią zaoferować realną pomoc. Najpopularniejsze metody to:
- terapia poznawczo-behawioralna (CBT) – pomaga rozpoznawać myśli prowadzące do nadmiernego fantazjowania i uczy strategii ich kontroli,
- mindfulness – czyli uważność, która pomaga wrócić do “tu i teraz”,
- techniki zarządzania stresem – każdy sposób na redukcję napięcia to krok bliżej do ograniczenia fantazji,
- leczenie farmakologiczne – w wybranych przypadkach, zwłaszcza gdy występują współistniejące zaburzenia psychiczne.
Niektórzy stosują także własne strategie: ograniczenie czasu spędzanego w samotności, unikanie wyzwalających fantazjowanie bodźców, jak muzyka czy konkretne książki. Inni z kolei zamieniają to, co było problemem, w pasję – czyli prowadzą dziennik fantazji lub tworzą z nich sztukę. Mało kto wie, że światowe bestsellery mogły zacząć się od… maladaptive daydreaming!
Choć sztuka bujania w obłokach ma swoje romantyczne oblicze, warto wiedzieć, kiedy przeobraża się w niebezpieczny rejs bez steru i mapy. Maladaptive daydreaming to zjawisko, które może utrudniać codzienne życie, ale nie oznacza, że jesteś skazana na życie w świecie alternatywnym. Z pomocą odpowiednich specjalistów, technik i samowiedzy, można odzyskać kontrolę nad umysłem i odzyskać radość z życia tu i teraz. A do krainy marzeń? Można wpaść od czasu do czasu – najlepiej z biletem powrotnym.
Przeczytaj więcej na: https://womenmag.pl/maladaptive-daydreaming-co-to-jest-i-jak-rozpoznac-nadmierne-marzenia-na-jawie/.