Czy Włoska Kuchnia To Jedyny Powód, by Bać się Neapolu? Niekoniecznie.

Neapol to nie tylko pizza margherita, espresso i wieczne włoskie „dolce vita”. To również miejsce, pod którym dosłownie wrze. Dosłownie, ponieważ tuż pod powierzchnią miasta i okolic znajduje się jeden z najbardziej intrygujących i niepokojących superwulkanów Europy – Pola Flegrejskie. Od kilku lat naukowcy zerkają na nie z coraz większym niepokojem, a dane z sejsmografów przyprawiają o szybsze bicie serca nawet tych, którzy w życiu nie drżeli przed piątkowym sprawdzianem z geografii.

Co to w ogóle są te Pola Flegrejskie?

Jeśli myślisz, że to jakaś romantyczna łąka nieopodal winnicy, to musimy Cię rozczarować. Pola Flegrejskie to superwulkan – jedna z najbardziej niebezpiecznych form aktywności geologicznej na naszej planecie. Znajdują się na zachód od Neapolu i obejmują zarówno ląd, jak i część pod dnem morskim. Ich nazwę zawdzięczamy starożytnym Grekom, którzy określali je jako „płonące pola”. Słodko, prawda? Gdyby jeszcze nie to, że mogą wybuchnąć z siłą zdolną zmienić klimat całego kontynentu.

Dlaczego o tym znowu głośno?

Bo dzieje się. I to nie w sensie włoskiej telenoweli, tylko w sensie geologicznym. W ostatnich miesiącach aktywność sejsmiczna wyraźnie wzrosła. Ziemia drży, a teren delikatnie się unosi – to klasyczne oznaki tzw. inflacji magmy. Eksperci z Narodowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii (INGV) we Włoszech zauważyli, że komora magmy znowu robi sobie miejsce. A jak magma coś sobie robi, to raczej nie po to, żeby urządzić piknik, tylko żeby ewentualnie wyjść na powierzchnię. A to, jak się domyślasz, nie kończy się fajerwerkami tylko kraterami.

Pola Flegrejskie a historia – czyli jak kiedyś już było gorąco

Ostatnia poważna erupcja pól Flegrejskich miała miejsce w 1538 roku i pochłonęła mnóstwo terenów w pobliżu dzisiejszej miejscowości Pozzuoli. Ale to był tylko niegroźny kaszelek wulkaniczny w porównaniu do tego, co działo się około 39 tysięcy lat temu, kiedy superwulkan eksplodował tak mocno, że mógł przyczynić się do wyginięcia neandertalczyków. Innymi słowy – ten wulkan potrafi robić porządki skuteczniejsze niż generalne porządki świąteczne z babcią Władką.

Naukowcy nie śpią (bo wulkan też nie)

Naukowcy stale monitorują Pola Flegrejskie. Mamy XXI wiek, więc nie trzeba już wulkanologa z wróżką pod pachą, żeby dobrze przewidzieć ryzyko. Dzięki satelitom, czujnikom ciśnienia, termometrom i laserowym miernikom gleby, wiadomo więcej niż kiedykolwiek wcześniej. I co wiedzą? Że coś się dzieje, ale nie wiadomo co. Serio. Największy problem superwulkanów to fakt, że mogą się długo „grzać”, a potem… nie zrobić nic. Ale równie dobrze mogą w jednej chwili wystawić Ziemię na próbę generalną przed apokalipsą. Naukowcy przyznają, że pola flegrejskie erupcja jest jednym z bardziej realnych scenariuszy w przyszłości – pytanie brzmi: kiedy?

Co dalej? Czy pakować walizki i lecieć w Bieszczady?

Na ten moment, Włosi nie planują ewakuacji. Ale są w gotowości niczym fani koncertu Sanah na planowanym wydarzeniu. Lokalne władze udostępniają plany ewakuacji i prowadzą symulacje – wszystko po to, by w razie czego nie było paniki (albo przynajmniej żeby była zorganizowana). Oczywiście, nie brakuje sceptyków, którzy twierdzą, że to wszystko panika na wyrost. Ale jak mawia babcia Gertruda, lepiej zapobiegać niż topić się w lawie. Tym bardziej że zagrożenie nie znika, a pola flegrejskie erupcja to temat coraz częściej poruszany przez ekspertów na całym świecie.

No dobrze, ale czy naprawdę jest się czego bać? Cóż, to zależy. Jeśli jesteś mieszkańcem Neapolu – może warto mieć pod ręką plan ewakuacyjny. Jeśli jesteś fanem katastroficznych filmów, możesz już szykować popcorn. A jeżeli po prostu lubisz ciekawostki geologiczne, to trzymaj rękę na pulsie i przynajmniej dwa sejsmografy w zakładkach przeglądarki.

Na razie Ziemia się delikatnie wierci, trochę jak ktoś, kto leży na fotelu dentystycznym, czekając na borowanie. Niby spokojnie, ale z tyłu głowy pojawia się to jedno, natrętne pytanie: „Czy teraz?”. Na razie odpowiedź brzmi: „Jeszcze nie”. Ale jak to mówią Włosi – sta’ attento, czyli: „uważaj”. Bo kiedy przyroda mówi „basta”, to lepiej słuchać.