Gdzieś pomiędzy modą na detox ze szpinakiem a szałem na superfood z Ameryki Południowej, znalazła się ona – pigwa. Królowa jesiennych spiżarni, tajemniczy owoc, który potrafi zaskoczyć smakiem, a czasem też… skutkami ubocznymi. Wprawdzie wygląda niepozornie – coś między jabłkiem a gruszką z trądzikiem – jednak jej wnętrze kryje moc błonnika, witamin i minerałów. Ale! Zanim rzucisz się na przetwory z pigwy czy sorbet na bazie jej soku – przeczytaj ten tekst. Bo choć pigwa zasługuje na swoje pięć minut chwały, warto znać jej drugie, mniej instagramowe oblicze.

Pigwa nie dla każdego – kto powinien uważać?

Chociaż pigwa jest pełna zdrowotnych dobroci, niestety nie każdemu jej obecność w diecie wyjdzie na zdrowie. Przede wszystkim osoby cierpiące na wrzody żołądka lub refluks powinny podchodzić do niej z dystansem – jej kwaśny smak nie bierze się znikąd! Kwas jabłkowy obecny w pigwie może powodować podrażnienia śluzówki, a u wrażliwych osób nawet zaostrzyć objawy chorobowe. O ile więc nie chcesz zamieniać obiadu w test odporności swojego żołądka – z pigwą radzimy nie przesadzać.

Skutki uboczne pigwy, czyli co się dzieje po przedawkowaniu?

Tak, dobrze czytasz – pigwę też można przedawkować! W końcu wszystko, co dobre, trzeba dawkować z umiarem, a pigwa nie jest wyjątkiem. Najczęściej zgłaszane skutki uboczne pigwy to problemy żołądkowe, biegunki czy bóle brzucha. Rzadziej, ale wciąż – mogą pojawić się objawy alergiczne, zwłaszcza u osób uczulonych na owoce z rodziny różowatych (czyli np. jabłka czy gruszki). Mówimy tu o wysypkach, swędzeniu, a nawet trudności w oddychaniu – słowem, nieprzyjemny bonus do zdrowotnej kuracji.

Nie gryź pestek – i to dosłownie!

Jabłko można jeść w całości, z pestkami (chociaż nie polecamy na kolację), ale z pigwą sytuacja wygląda inaczej. Jej pestki zawierają amigdalinę, która w wyniku trawienia może uwalniać cyjanowodór – tak, ten sam, który posiada niezbyt sympatyczne właściwości trujące. Oczywiście, trzeba by zjeść ich naprawdę dużo, żeby się zatruć na poważnie – ale lepiej nie sprawdzać tej teorii na własnym żołądku. Dlatego przetwarzając pigwę w domu, starannie oddziel pestki, a dzieci naucz, że to nie chrupiący orzeszek, tylko potencjalna katastrofa w miniaturze.

Nadmierny błonnik – czy istnieje coś takiego?

O pigwie mówi się, że to owoc z wysoką zawartością błonnika – teoretycznie super, bo błonnik to zdrowie i porządek w jelitach. Ale! Jak wiadomo, nadgorliwość to gorsza niż lenistwo. Gdy zjadasz za dużo produktów bogatych w błonnik (czyt. słoik przetworów z pigwy na raz), możesz spodziewać się wzdęć, gazów, a nawet bólów brzucha. I nagle romantyczna kolacja z herbatką z pigwą może zakończyć się symfonią trzewi, której nie zagłuszy nawet najgłośniejszy serial Netflixa. Umiar, drodzy pigwożercy, umiar!

Uwaga na interakcje z lekami

Choć pigwa nie figuruje na liście potencjalnych sabotażystów terapii farmakologicznej, to jednak jej duża zawartość kwasów organicznych może wpływać na wchłanianie niektórych leków, zwłaszcza tych o działaniu zasadowym. Jeśli więc codziennie łykasz garść tabletek jak witaminki Tic-Tac – skonsultuj z lekarzem, czy pigwa i Twoje lekarstwa przypadną sobie do gustu. Szkoda byłoby, żeby owocowa przyjemność pokrzyżowała plany poprawy zdrowia.

Na koniec najważniejsze – nie dajmy się zwariować. Pigwa, jak każdy produkt spożywczy, może mieć swoje ciemne strony. Skutki uboczne pigwy nie są może tak dramatyczne, jak tajemnicze efekty niektórych superfoods z egzotycznych wysp, ale warto je znać, zanim wpadniemy w przetworowy szał. Kluczem – jak zwykle – jest równowaga, zdrowy rozsądek i czytanie przyjemnych artykułów o jedzeniu. A więc jedz, pij i pigwuj, ale rób to z głową… i może nie każdego dnia.

Zobacz też:https://lifestylowyportal.pl/pigwa-wlasciwosci-skutki-uboczne-przeciwwskazania/