Życie miłosne artystów zawsze budzi zainteresowanie – nierzadko okazuje się równie barwne, co ich dorobek zawodowy. Nie inaczej jest w przypadku znanego kompozytora i aranżera – Janusza Komana. Człowiek odpowiedzialny za wiele przebojów polskiej sceny muzycznej, miał również niezwykle interesujące życie prywatne. No bo kto by się nie zainteresował, ileż to ukochanych kobiet przewinęło się przez życie romantycznego artysty i jak bardzo wpłynęły one na jego muzyczne uniesienia? Oto historia, którą opowiada samo życie – z akompaniamentem fortepianu i (momentami) burzą hormonów.

Miłość z pierwszej nuty – czyli jak to się zaczęło

Pierwszą żoną Janusza Komana była wokalistka Wanda Kwietniewska, znana z legendarnego zespołu Banda i Wanda. Ta para to był iście muzyczny duet – talent spotkał się z talentem, a uczucie zakwitło gdzieś pomiędzy próbami, studyjnymi nagraniami a wspólnymi koncertami. Trudno się dziwić – w końcu kiedy miłość wisi w powietrzu (i na fonii), trudno ją ignorować. Ich związek z jednej strony był inspirujący, z drugiej – intensywny i niełatwy. Jak to bywa z artystycznymi duszami, które potrafią się spierać o to, czy lepiej brzmią skrzypce czy saksofon. Choć małżeństwo to ostatecznie nie przetrwało próby czasu, pozostawiło po sobie nie tylko wspomnienia, ale i kilka genialnych, wspólnych projektów.

Miłość na drugą nutę – druga żona, drugie spojrzenie

Po rozstaniu z Wandą, Janusz Koman nie zrezygnował z poszukiwania bratniej duszy. I znalazł ją – zupełnie inną, mniej medialną, ale równie ważną kobietę. Jego druga żona, mniej związana ze światem show-biznesu, wniosła do jego życia nieco więcej spokoju i stabilizacji. I choć może nie nagrywali wspólnych hitów, to właśnie ona miała wpływ na to, że Janusz zaczął kierować się bardziej w stronę spokojniejszych aranżów i lirycznych tonów. To zresztą pokazuje, że kobiety w jego życiu nie tylko wzbudzały emocje — stawały się wręcz muzycznymi muzą i kierunkowskazem. Druga żona znana była z ciepła i domowego ogniska – i to w zasadzie zupełnie inny aspekt romantycznego życia artysty.

Kobiety, które inspirowały

Tak naprawdę, gdy mówimy: Janusz Koman żony, nie chodzi tylko o ścisłe związki małżeńskie, ale również o kobiety, które spotkał na swojej muzycznej (i życiowej) drodze. Wokalistki, z którymi pracował, przyjaciółki z branży, czy nawet fanki, które zostawiały po sobie zapach Chanel i muzyczne wspomnienie – każda z nich dołożyła swoją nutę do jego artystycznego dorobku. Koman sam przyznał w jednym z wywiadów, że kobiety były jego największą inspiracją. Czy oznacza to, że każda ballada była historią nieodwzajemnionej miłości? Niekoniecznie – ale na pewno żadna nie była tworzona w próżni emocjonalnej.

Miłość a kariera – równanie z wieloma niewiadomymi

Nie każdemu artyście udaje się połączyć szczęśliwe życie osobiste z niesłabnącą karierą. W przypadku Janusza Komana to swoiste równanie z wieloma niewiadomymi było szczególnie trudne. Intensywne życie koncertowe, wymagające terminy, praca po nocach – to wszystko niespecjalnie sprzyja budowaniu trwałych relacji. A jednak – mimo rozstań, burz, a nawet ciszy przed burzą – Janusz zdaje się nie żałować żadnego ze swoich wyborów. W końcu każda jego żona pozostawiła piętno nie tylko na jego sercu, ale też… na pięciolinii.

Zatem kim są Janusz Koman żony? To nie tylko dawne partnerki życiowe – to muzy, inspiracje, towarzyszki w drodze przez dźwięki i życie pełne emocji. Choć ich relacje z artystą były różne – od ognistych romansów po łagodne, codzienne melodie – wszystkie odcisnęły ślad na jego twórczości i charakterze. Dziś, patrząc na dorobek Komana, trudno nie zauważyć, że w tle każdej jego kompozycji brzmi nuta kobiecego wpływu.

Przeczytaj więcej na: https://magazynkobiecy.pl/janusz-koman-kim-byly-zony-znanego-muzyka-i-kompozytora/.